W sumie wszystko byłoby zapewne całkowitą normą, bo przepłynęłam prawie tyle co wczoraj, gdyby nie to jak się fatalnie czułam pływając! Już nie pamiętam kiedy tak źle mi się pływało i chyba po raz pierwszy nie sprawiało mi to przyjemności. Irytowali mnie ludzie, dźwięki i dosłownie wszystko co było dookoła mnie. Dziwne, bo od wczoraj nic się przecież nie zmieniło. Pomijam, że było dziś wyjątkowo zimno i jakoś odechciewa mi się pływania kiedy chwilę później muszę marznąć i szczękać zębami. Nawet w gorącym, solankowym jakuzzi nie było mi ciepło. W każdym razie przepłynęłam tyle ile chciałam, trochę się zrelaksowałam i choć wściekłam się na mój czepek przez który włosy miałam i tak mokre to swój cel osiągnęłam.Chwilę później ogarnął mnie wielki GŁÓD! Smaki na wszystko! Postanowiłam iść do sklepu kupić coś na kolację, bo przecież coś musiałam zjeść, a tutaj idąc przez supermarket z jednej strony pączki, z drugiej strony ciastka... NO KOSZMAR! W każdym razie jestem z siebie dumna, bo udało mi się wytrwać! Nie pokusiłam się na żadne słodkości, no z małym, zdrowym wyjątkiem. Kupiłam kilogram suszonych owoców, a konkretnie daktyle i morele. Postanowiłam więc, że już wkrótce napiszę wam kilka ciekawostek o suszonych owocach tym bardziej, że na Święta chyba każdy robi kompot z suszonych owoców. Ciekawe czy wiecie, że to samo zdrowie, ale to już nie dzisiaj :)
Mam tyle pomysłów na posty, tyle rzeczy którymi bym się chciała z wami podzielić, ale wiem, że co się odwlecze to nie uciecze, a Wy przynajmniej będziecie mieć co czytać w długie, mroźne wieczory. Dziś jestem wam wdzięczna, bo to myśl o Was - moich czytelniczkach sprawiła, że nie połakomiłam się na te pięknie wyglądające pączki i inne słodkości! Nie wiem co mnie dzisiaj napadło, ale sama nie wierzyłam jak żarłoczna się stałam. Nie zawiodłam was, choć tak jak wszyscy i ja czasem popełniam błędy i grzeszę... ale o tym już wkrótce ;)
Niech wygra silna wola! :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię Twój blog :) zaglądnij czasem do mnie :)
http://sniadaniowa.blogspot.com/
Trzymam za Ciebie kciuki :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się Twój blog. Nie odchudzam się, ale tutaj znajdą się rady i motywacje dla każdego, kto chce żyć zdrowo, i to jest świetne!
Pozdrawiam,
whiness
brawo, super, świetnie że się nie poddałaś :))
OdpowiedzUsuńja wczoraj poległam na całej linii...
ale najaważneijsze to się podnosić i dalej kroczyć wyznaczoną drogą :)
Powodzenia;)
OdpowiedzUsuńhmm ja tak miewałam często w wakacje, bo zbytnio ograniczyłam kaloryczność jedzenia, jadłam zdecydowanie za mało tłuszczów. od kiedy zaczęłam jeść więcej, moja siła zdecydowanie wzrosła. waga w ogóle nie drgnęła, wymiary spadły a mięśnie pieknie sie wyrzezbily!!
OdpowiedzUsuńuwazaj na siebie prosze!:*
W grudniu też mi się nie chciało ćwiczyć
OdpowiedzUsuń