Byłam na przymiarkach w Szkole Artystycznego Projektowania Ubioru, bo pomagam tam jednej z projektantek w pracy zaliczeniowej i robię za modelkę. Tym razem jej projekt na mnie wisiał i wyglądałam jak w worku, a potem wszystko było jasne, bo mnie zmierzyła... Spadła mi spora ilość cm, ale ja dokładnie zmierzę się w poniedziałek i wtedy wszystko się okaże.

Żeby tego było mało musiałam dzisiaj odwiedzić brafitterkę, bo akurat tak się złożyło w czasie, że ostatnio wygrałam biustonosz marki Panache z linii Cleo w konkursie na Facebooku i teraz muszę podać im odpowiedni rozmiar, a szczerze mówiąc to nie mam pojęcia jaki w tej chwili nosze. Moje Panache SPORT jest w tej chwili za duże w obwodzie, a było kupowane w październiku więc wolałam zasięgnąć opinii specjalisty. No i wydało się! Mój obecny rozmiar to 65J, i tutaj określenie "cyce jak donice" pasuje idealnie :) Obok zamieszczam wam zdjęcie w idealnie dobranym Panache CLEO, w którym się zakochałam. Niestety drugi model, który pokochałam był na mnie za mały lub za duży, bo akurat nie było 65H, a ten rozmiar akurat potrzebowałam.
Zdjęcie w zasadzie pokazuje jeszcze jedną rzecz, której dziś doświadczyłam. Ku mojemu zdziwieniu zmieściłam się w spodnie, w których nie chodziłam 3 lata - różowe rurki firmy FISHBONE w rozmiarze 30. Ostatnio gdy próbowałam je założyć to nie chciały przejść w ogóle przez biodra, a jak się udało w nie wcisnąć to krok miałam w połowie ud! Teraz nie miałam z nimi żadnych problemów! Do tego wszystkiego musiałam też zrobić dodatkową dziurkę w moim pasku z Hello Kitty, którego nie nosiłam kilka miesięcy.
Czego chcieć więcej na Mikołaja?
Kolejna dawka MOTYWACJI dla mnie i dla WAS!
Świetnie, czekam na sprawozdanie o ubytku cm :).
OdpowiedzUsuńO ile w ogóle coś ubyło :D
Usuńbrawo Magda!to się nazywa motywacja:-)
OdpowiedzUsuńWspaniale prowadzisz bloga :)
OdpowiedzUsuń