Witajcie!
Nie wiem jak Wy, ale ja co jakiś czas łapie bakcyla na jedzenie jednej, konkretnej rzeczy, która przeważnie jest dosyć nietypowa. Całkiem niedawno non-stop zajadałam sie jajecznicą ze szczypiorkiem, potem miałam całkowitą fazę na ketchup, a teraz? Od kilku dni „chodzi” za mną SOS TATARSKI! Może nie jest on bardzo dietetycznym dodatkiem, ale sprawia, że jedzenie staje się jeszcze przyjemniejsze.
Wychodzi z niego całkiem pokaźna ilość sosu więc jeśli nie szykuje się Wam jakaś większa impreza lub robicie go tylko dla siebie to spokojnie możecie zrobić go z 1/4 podanych ilości.
Na jedzenie sosu tatarskiego „choruję” tylko kilka razy w roku i wtedy zajadam się nim bez wyrzutów sumienia, bo lubię spełniać swoje zachcianki, zwłaszcza te kulinarne, a dodatek takiego sosu sprawia, że wszystko od razu lepiej smakuje.
Kiedyś kupowałam pierwszy lepszy SOS TATARSKI w sklepie bez czytania etykiety, ale teraz jak już wiecie bardzo zwracam na to uwagę. W większości „kupnych” sosów znajduje się więcej chemii niż wartościowych składników więc postanowiłam, że będę robić go sama!
A oto przedstawiam Wam przepis, z którego korzystałam.
dedede 1 Komentarz
Świetny przepis. Będę musiała go w najbliższym czasie wykorzystać, tym bardziej że jestem wielką fanką takiego sosu:) Chyba będę częściej zaglądać na tego bloga