„Czysto” energiczny dzień + mój dzienny jadłospis

„Szybko, a zdrowo” – jak to możliwe?
7 lutego 2013
roladki z kurczaka
PRZEPIS na Roladki z kurczaka ze szpinakiem
9 lutego 2013
Wróć do bloga

Witajcie!
Wyjątkowo mocno obawiałam się dzisiejszego dnia, który całkowicie miałam przeznaczyć na naukę na jutrzejszy egzamin. Ku mojemu zdziwieniu okazało się jednak, że jutrzejszy egzamin z Etyki Pracy Psychologa został (Ufffff) ODWOŁANY, co oczywiście niezmiernie mnie cieszy. Egzamin został przełożony dopiero na 23.02 więc mam jeszcze trochę czasu by spróbować chociaż w minimalnym stopniu zrozumieć notatki, z których się uczę i przygotować się na blachę co jest mało prawdopodobne.

Korzystając z okazji, i całego wolnego dnia postanowiłam ogarnąć swoje najbliższe otoczenie czyli mieszkanie. Ostatnio strasznie je zapuściłam do tego stopnia, że wydaje mi się iż nawet Perfekcyjna Pani Domu by tutaj nie pomogła. Na początku postanowiłam ogarnąć swoją kuchnie, bo gdzieś muszę przecież przygotowywać te pyszne posiłki, którymi następnie będę się Wam „chwalić” tutaj na Blogu. Pomyślałam, że warto byłoby również sprawdzić co mam w szafkach kuchennych, bo szczerze mówiąc dawno do nich nie zaglądałam. Wszystko raczej kupowałam na bieżąco i od razu to zjadałam, a te „zapasy” leżały sobie głęboko na dnie szafki. Gdy zaczęłam wyrzucać wszystko z mojej „chomikarni” to aż się przeraziłam! Postanowiłam więc w związku z tym napisać post, bo podejrzewam, że nie tylko ja jestem posiadaczką takich cudeniek :)

Kiedy ostatnio sprawdzaliście swoje szafki kuchenne i analizowaliście dokładnie ich zawartość? No właśnie, ja bardzo dawno temu, bo od momentu gdy postanowiłam odżywiać się zdrowo nie interesowałam się tym co w szafkach zalega. Okazuje się, że znalazłam bardzo wiele produktów, na które w chwili obecnej nie mogę sobie pozwolić. Znalazłam sporo „Gorących Kubków” i błyskawicznych zupek chińskich. Znalazłam też chyba z 5 opakowań herbaty czerwonej Pu-erh z czego niektóre nawet nie otwarte, ziółka oczyszczające, płatki kukurydziane, które kiedyś wykorzystywałam jako panierkę, a do tego mocno przeterminowane otręby orkiszowe. Znalazłam też kilka opakowań z moimi ukochanymi migdałami, które kupowałam na bieżąco i sporo brązowego ryżu, a także granulat z błonnikiem.

Mam bardzo małą kuchnię i trudno w niej wszystko pomieścić. Z resztą bardzo podobny problem mam z małą lodówką i zamrażarką. Lubię mieć pewne produkty w zanadrzu, ale często nie mogę iść znaleźć, bo przykryte są setką innych. Postanowiłam dziś więc posegregować sobie żywność na kilka kategorii i teraz mam nadzieję, że nie będę mieć problemu z odnalezieniem tego co w danej chwili będę potrzebować.

Te porządki były bardzo przydatne, bo dzięki nim dowiedziałam się, że wcale nie muszę robić dużych zakupów. Teraz wiem, że gdybym miała gorszy moment np. z pieniędzmi to nie będę musiała kupować nic żeby mieć co zjeść. Okazuje się, że mam w zanadrzu kilkanaście dżemów domowej roboty, które będą idealne na śniadanka i do jogurtów.

Obiecałam Wam również, że będę zamieszczać informacje o tym co jadłam :) Cierpliwości! Spełnię obietnicę, bo da mi to również możliwość do jeszcze lepszego i zdrowszego odżywiania. Obiecuję również zacząć robić zdjęcia tego co jadłam, żeby nie było wątpliwości, ale dziś już nie zdążyłam. Byłam tak głodna, że spałaszowałam obiad w oka mgnieniu :) 

Dla odmiany po wczorajszym pączkowym i faworkowym obżarstwie postawiłam na pyszne, zdrowe jedzonko co bardzo mi posłużyło! Mam tyle energii, że nawet sprzątanie przychodziło mi z łatwością.

ŚNIADANIE:
– 4 wafle ryżowe z dżemem i masłem orzechowym
– świeżo wyciskany sok z pomarańczy
– herbata zielona

DRUGIE ŚNIADANIE:
– batonik z migdałów w syropie glukozowym

OBIAD:
– zapiekana roladka z piersi kurczaka ze szpinakiem i fetą
– herbata zielona z imbirem

PODWIECZOREK:
– grzanki z ciemnych bułek z mozzarellą i papryczką peperoni
– malinowo-bananowy koktail

Na KOLACJĘ po treningu będzie:
– sałatka z rucoli, sałaty Lolo bianco i Lolo rosso z fetą, białą rzodkwią i ogórkiem i może granatem? + łyżka oliwy z oliwek i granolla.
– herbata zielona

Dziś zdecydowanie pora na trening! Być może nawet nie jeden, a dwa? Mam strasznie dużo energii i czuję się świetnie! To chyba od tego wczorajszego obżarstwa 😉 Niestety wczoraj nie udało mi się poćwiczyć, bo zajęłam się wyglądem bloga (mam nadzieję, że podoba Wam się nowa szata graficzna). Miały być w sumie poziomki, ale truskawki to takie większe poziomki więc uznałam, że też mogą być. Dlaczego wczoraj też nie ćwiczyłam? Przedwczoraj przy rozgrzewce do SKALPELA II coś strzyknęło mi w kręgosłupie na odcinku piersiowym. W ogóle ostatnio zauważyłam, że stawy znów zaczęły mi strzelać, a nie powinny. Wkrótce odwiedzę na szczęście ortopedę więc dowiem się czym to jest spowodowane. No, ale wracając do tematu… po tym jak coś mi strzyknęło postanowiłam ćwiczyć nadal, bo w sumie nic mnie nie bolało, ale już pod sam koniec rozgrzewki przy tych lekkich podskokach z nogi na nogę, zaczepiłam się niefortunnie butem o chromowaną rurę od kanapy i tracąc równowagę skręciłam kostkę lądując przy tym na kanapie. Chociaż tyle dobrze, że nie polecałam na podłogę, bo mogłabym się mocno uszkodzić. Mam bardzo mały pokój i ćwicząc za sobą mam kanapę, z lewej kaloryfer, na wprost szafkę z telewizorem i szafę z ciuchami. Gdybym wywinęła orła wylądowałabym pewnie na kaloryferze, albo szafie. Pech chciał, że nie mogłam kontynuować już treningu więc go przerwałam. Następnym razem muszę bardzo uważać, bo nie chcę się uszkodzić, miałabym za wiele wówczas do stracenia.

Jutro będę mieć „trening” podczas pracy, bo realizuję sesję zdjęciową. W tym celu będę musiała rozłożyć całe studio fotograficzne, a do tego troszkę się poschylać robiąc zdjęcia. Zawsze więcej się męczę niż moje modelki mimo, że nie pozuję 😉 Trzeba dziś się zatem trochę wzmocnić przed jutrzejszym dniem…
Mam nadzieję, że dam radę poćwiczyć, bo muszę spożytkować energię :)
Trzymajcie się ciepło! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *